niedziela, 26 sierpnia 2018

Złociutka

Zabortować mi ten wers!
Ale dlaczego?
Nie wiem, dyplom zabrał mi skrupulatność.

Twórz jak chcesz.
Najwyżej zagłosuję za
podważaniem autorytetów publicznych.

sobota, 25 sierpnia 2018

Krótkie życie przodków

Czas unosi głowę do chmur
na których śpi niepamięć;
nie ma dla niej znaczenia
dokąd odjedzie ostatni pociąg.

Dostrzegam prababkę,
której głos stanowi dramat
podzielony na akt wojny
i scenę krwotoku.

Za nią zapach peonii,
przenikający nocą do pokoju,
gdzie matka zamiata warkoczami podłogę
z resztek szybkich doznań.

Zawsze bała się nawiedzeń ciotki;
jej gnijąca jałowość
odnalazła zrozumienie
w alkowie z napisem ,,Tanatos’’.

Czasem rozlega się stukot obcasów rocznik 1937
na schodach,
podczas cięższego księżyca.

piątek, 24 sierpnia 2018

Oświadczyny

Miał przyjść Sokrates
zamiast niego trafił się elektryk.

Willę zburzono
otwiera się cela z dwoma klatkami.

Brylanty sprzedane na próżnowisku
stal uwięzi serce.

Wiersze czytają bufony
prostactwo jest drogą do ołtarza.

Połączył język wideł
zerwała Woolf.

sobota, 18 sierpnia 2018

Rozmowy

Potrafią wyczerpać limit naszych pragnień
tudzież zamknąć przyszłość w jednym,
nieodwołalnym znaku wykrzyknika.

Dyskusje pomiędzy żoną a mężem
wciąż ten sam schemat:
rosół ma smak muchy,
dzieci podpalają pomnik Jasnorzewskiej
a jamnik wychędożył nogę sąsiadki, której
plastik zalał przedpokój.

Dwie uczennice gimnazjum,
kiedyś cnotę można było rozpoznać
w każdym kwiatku na sukienkach z
cienkiej bawełny. Teraz nie ma stokrotek;
ulice wypuszczają Rów Mariański w piersiach.

Sernik dla biretu, makowiec przypadł
rywalowi z barykady oznaczonej Wittembergą.
Od 500 lat ten sam quiz:
Czy Bogini powinna nosić pokutny bandaż
czy ubierać się w złoto z kraju orchidei.

Płaszcze z moherów zapociły skórzane tworzywo.
Jedna szarość wskazuje drugiej pewną anomalię
nieznaną w czasach amerykańskich poszukiwań.
Kelnerka ośmieliła się założyć intensywną zieleń!

Jedne postaci jawią się jako monochromatyczne rysy
w słowach świecących błękitem i żółcią.
Kobieta u progu drugiej młodości, mężczyzna przed
wyznaczeniem swojego zmierzchu.

Niemo
dokonują apostazji od ery masek.

środa, 15 sierpnia 2018

Żołędzie

Łono z dębu wydala je na świat takim samym
ślepym ruchem jak wysokie głowy, którym
wystarczy jeden cios w tuszu aby
otworzyć celebrację na cześć szarych neuroz.

Lądują na ziemi miękko tak jak brąz potworów
z pobliskich brył - kolejny odpad natury,
nadający się na wiejski kiermasz lub do
enzymu trawiennego w dziupli na skwerze.

Podnoszę jeden z nich, pytając
czy tym razem nie zauważył przypadkowo
panny, noszącej harfę w środku koka.

Nic nie widział.
Ano tak, przecież współgrają tylko
z symfonią ciaśniejszych relacji.

wtorek, 14 sierpnia 2018

Rosa

Pola budzą się do życia, wychodząc
spod pościeli przeźroczystego snu,
tak samo jak twój duch ulatuje
na przystań ogrodu, w którym
niegdyś nasze stopy kaleczyła
niewidzialna wilgoć.

Trawę wykoszono
Niedługo potem syk gadów
wygnał stopy do drewnianych komnat.

Zjawa dziewczyny zniknęła gdy
jabłoń zaczęła płonąć wrześniem.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Mała tęsknota

Jedni marzą o wspólnym deserze,
inni woleliby jakiś zużyty cytat
o pierwszej w nocy.

Mnie zadowoli widok granatu
na krótki rękaw żeby potem wyobrażać
sobie smak palców jego właściciela
w środku bezsenności.